środa, 17 października 2012

Muzycznie i reżimowo


Nina sobie lubi włączyć muzykę, gdy szykujemy się rano do wyjścia. "Muzykę", czyli zabawkowe pianino stojące w jej pokoju-staram się stopniowo oczyszczać przestrzeń na dole z jej klamotów;) Na szczęście to jej pianinko wydaje przyjemne dla ucha dźwięki. No więc, szykujemy się, ja nakładam przed lustrem barwy maskujące wiek starczy, młoda w tym czasie tańczy do "Lotu szerszeni", a za chwilę do jakiegoś kawałka w stylu folk. Tenże kawałek wzbudził jej ciekawość, więc między jednym piruetem a drugim, pyta wszystkowiedzącą i wszystkoumiejącą mamę: -A co to mamo za muzyka? -Ludowa (przecież nie będę jej tłumaczyć, co to "folk" o 8 rano!). Chwila zamyślenia, trybiki pracują, i konkluzja: -Acha, lodowa muzyka, takie chyba lody muzykowe! (No przecież to oczywiste, że lody mogą być "muzykowe", prawda?I wydobywać się w postaci dźwięków z plastikowego różowego pianina. Dziecko cierpi na synestezję, po mamusi:) A w przedszkolu rano panie zaprowadzają reżim. Dzieci mają zasiadać po wejściu na dywanik do odczytania listy obecności i przywitania. Tak, to było już od początku, tyle że teraz mają zasiadać po turecku i ze skrzyżowanymi ramionami, w pozycji lotosu niemalże.Czy ja dziecko oddałam do sekty aby??

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz