wtorek, 9 października 2012

Dzień zwykły chyba


Tydzień drugi przedszkola, dziś wreszcie N. poszła z uśmiechem, i z uśmiechem mi pomachała na do widzenia. Mam nadzieję, że stopniowo zacznie się też bardziej z dziećmi integrować. Może mieć wprawdzie problemy z imionami swoich przedszkolnych kolegów i koleżanek (między innymi, fonetycznie zapisując, Dżazira, Paradżit, Donte-ej i pewna Izyda "po naszemu mówiąc", ale jakiś Michael tez chyba jest -"jak rycerz Mike", oraz nawet Ola nasza swojska), no ale żywię nadzieję, ze zdolności językowe mojego dziecka nie dadzą jej zginąć marnie. Po drodze zaskoczyła mnie tekstem, na widok niemowlaka w wózku: -"Patrz mamo jaka słodziutka dzidzia!" Skąd ona bierze te teksty?Ani chybi za dużo mini-mini ostatnimi czasy, czy tez bajek na jutubie. Bo my się raczej słowotwórczo nie pieścimy...Owszem, są zdrobnienia ("dawaj tę nóżkę chudą, zaraz ją zjem!!"), ale i zgrubienia ("zakładaj gacie, ile z tym dupskiem gołym latać będziesz!"), jak wszędzie, ale chyba bez specjalnych nadużyć. No dobra, koniec marnowania czasu, czas do roboty brać się. Jeszcze tylko pooglądam trochę obrazki Fede Saenza, ku inspiracji i podniesieniu ducha-mój ulubiony:
No może mało optymistyczny...ale piękny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz