wtorek, 30 października 2012

Listonosz zawsze dzwoni dwa razy...?


Podniósł mi ciśnienie, baran jeden , wczoraj, aż zasłużył na wpis. Otóż siedzę ja sobie w livingu, jakies 3 m od drzwi wejściowych, które mamy przeszklone zresztą. Akurat miałyśmy z N. chwilę relaksu-znaczy, ja miałam, bo usiadłam wreszcie na moment, ona to ma chyba relaks permanentny... No więc, siedzę ja sobie, i widzę, ze podszedł listonosz, i listy jakieś (rachunki, bo cóż innego...) wsuwa przez otwór listowy. Niechaj więc wsuwa, myślę sobie, jak będzie miał coś większego, to zadzwoni/zapuka. Widzę, ze wsunął co miał wsunąć,ale jeszcze stoi pod drzwiami. Pewnie szuka, czy to na pewno wszystko, myślę optymistycznie. Biorę łyka kawy, spoglądam na dziecko pogrążone w świecie przygód lokomotywy Tomka czy innym badziewiu (tak, tak, niepedagogicznie, ale czasem miło wypić kawę w spokoju); patrzę na drzwi znów, a tam czerwona kartka. Znaczy, próbowano dostarczyć paczkę, ale nikogo nie było w domu i trzeba się po nią udać do sortowni. "Ożesz ty qrva job twoju mać!"-myślę sobie po słowiańsku i pędzę do tych drzwi. W ostatniej chwili przyłapuję barana wsiadającego do swojego vana, z moją n i e d o r ę c z o n ą paczką w łapach. Wołam go, krzyczę, że jestem w domu, dlaczego nie dzwoni, do cholery?? On mi na to z głupim uśmiechem, że przecież dzwonił. Naciskam dzwonek (rozlega się przeraźliwie głośno, jak zwykle) i pytam, czy usłyszał taki dźwięk, bo ja na pewno nie, a siedziałam 3 metry od drzwi. On, że mi dzwonek nie działa, przecież dzwonił. Naciskam więc ponownie, i pytam, czy jego zdaniem to jest dźwięk niedziałającego dzwonka?? (w myślach dodaję kilka epitetów). On na to że dzwonił a nawet stukał. Walę więc tez w drzwi, znaczy stukam i pytam, czy to miał na myśli, bo ja, siedząc 3 metry od drzwi, nie słyszałam niczego podobnego. Uświadamiam mu, że podczas doręczania przesyłki należy zadzwonić, a w razie problemów z dzwonkiem, zastukać. Obawiam się, że od teraz będę miała mnóstwo niedoręczonych paczek. Całe szczęście, że listonoszy mamy trzech, pracujących rotacyjnie...

1 komentarz:

  1. Normalnie do laryngologa musisz się udać... a nie biednego listonosza po słowiańsku zwyzywać... ;) nie ma jak to listonosz na polskiej wsi, zna, trzy razy w razie potrzeby przyjedzie zanim awizo wypisze, na drodze zaczepi, bo w domu nie zastał, u sąsiadów zostawi....

    OdpowiedzUsuń