Prognoza pogody mówi o "krwawych deszczach", nadciągających wraz z powietrzem znad Sahary, i mgłach temu towarzyszących, a potem śnieg i zimnica.
O ile deszcze i mgły w Krainie Deszczowców ewenementem nie są, o tyle "krwawe deszcze" już bardziej. Uspokoiła mnie informacja, że to jednak o pył pustynny chodzi...
Tymczasem jest mokrawo, ale ciepło w miarę, i kolorowo.
Nin do przedszkola nadal chętnie drepcze rankiem, socjalizacja przebiega pomyślnie, i już tylko pozostaje mi myślami wybiegać w przyszłość ( przeraźliwie nieodległą), gdy sprowadzi na niedzielny obiad młodzieńca w stylu metroseksualnym z krostami na twarzy i kretyńską fryzurą.
Obawiam się, że może wcześnie zacząć-dziś po wieczorny prysznicu stanęła przed lustrem na korytarzu i rzuciła tekstem: "
Patrz mama, jakie mam fajne cycuszki!"
No zgroza, sodoma i gomora!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz