
Postanowiłam na serio odciąć się od forów, tych gazetowych szczególnie.
Zabierają mi czas, energię i szargają nerwy. A ja jestem jak jajko-na wierzchu skorupka niby twarda, a w środku same gluty. Skorupkę łatwo poobtłukiwać, gluty łatwo wylać...a nie lepiej, by się jednak z nich coś ulęgło??
Żal niektórych wirtualnych miejsc, żal pewnych osób, ale chyba pora już ruszyć z kopyta.
Jestem pasywna, jestem wypalona, jestem wydrążona. I jest to tylko i wyłącznie moja własna "zasługa", nie próbuję nikogo ani niczego obwiniać.
W ramach odrodzenia więc, zatrzaskuję większość wrót (starając się jednakowoż nie palić wszystkich mostów, nigdy nie wiadomo, jak to na tych nowych pastwiskach będzie...), przywdziewam hełm i ruszam....może na początek niezbyt szybko, co by karku nie skręcić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz