poniedziałek, 27 września 2010

Jesień-wrzesień

Idzie jesień i nie można się już łudzić, ze przyjemna pogoda zostanie mimo wszystko na dłużej...nie ma szans na krótki rękawek w październiku, jak w ubiegłym roku.
Wtedy pogodę ledwo zauważałam, z oczywistych powodów...
Przypominam sobie jakim to maluchem malutkim prawdziwym była świeżynka Ninulec wtedy-spacerowała z matką swą przez baby-bluesa zdominowaną po Bunny Park.






A teraz też spacerujemy, z tym że niestety rzadziej już tak długo (dlaczego??), no i po innym parku, Ravenor zwącym się. Taki to los nomadów bez stanu posiadania.
A Ninulec-maluchem maluteńkim już nie jest:








Ten profil pucołowaty rozczula mnie niezmiennie.

Z nowości: dziś postanowiłam nieśmiało rozejrzeć się za żłobkiem-dlaczego napisanie tego słowa wywołuje u mnie ścisk żołądka??Nie chce się z nią rozstawać, nie chcę jej "oddawać" nigdzie, nawet na kilka godzin...ale muszę już, MUSZĘ zacząć zarabiać, choćby grosze.
Ale w porządku, na razie tylko rozeznam się w sytuacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz