sobota, 11 września 2010

Przedstawiamy się


Nina Elżbieta urodziła się w Londynie 4 sierpnia 2009 roku. To oznacza, ze ma już rok i tydzień, a więc okres niemowlęctwa odchodzi w przeszłość-chwilami ciężko się z tym upływem czasu pogodzić!
Ale zanim całkiem nam panna wyrośnie, wrócę jeszcze na moment do tych pierwszych chwil...

Teoretycznie miała pojawić się 30 lipca. 1 sierpnia wzięłam gorącą kąpiel z olejkami eterycznymi, umyłam na kolanach podłogi i zamówiłam w hinduskiej restauracji najostrzejsze danie z karty (ech, te sposoby babki - zielarki...:). Kąpiel mnie przytłumiła, od mycia podłogi rozbolały kolana, a hinduskie jedzenie przyprawiło pomagającego mi w konsumpcji Pawła o ciężkie dolegliwości trawienne (nad epizodem z gwałtownym poszukiwaniem toalety bladym świtem w centralnym Londynie dnia następnego spuśćmy litościwą zasłonę milczenia...).
2 sierpnia nad ranem poczułam jednakowoż, iż coś się dzieje, i był to początek drogi przez mękę, która zakończyła się 4 sierpnia o 18.12.
A patrząc na tę małą chudzinkę (53 cm, 3266 kg), cała męka jakoś zepchnięta została w głębiny zapomnienia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz