Nie wszystkie, rzecz jasna, ale sporo od razu...a reszta dziś wylądowała w postaci musu w zamrażarce, jako zimowy Ninulowy dodatek do porannej owsianki.
A poza tym Ninul zaszczepiony dziś został, chyba po raz ostatni na długi czas. Nie licząc oczywiście odry i świnki, ale te atrakcje zostawiamy sobie na pobyt w Polsce, gdzie nabędziemy oddzielne szczepionki. Na pohybel koncernowi...wiadomo jakiemu!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz