Zdałam sobie sprawę ostatnio, że moje posty dotyczące Niny to w dużej, za dużej mierze narzekanie. A przecież wcale nie jest tak, że nasza codzienność to nieustanne zmagania-co się ze mną dzieje?! Dobra, wirtualny plask w policzek i zmiana kursu-koniec od dziś z rozsiewaniem błędnego wrażenia.
Bo-owszem, bywa ciężko, bywa nieznośnie, ale przecież to całkiem normalne jest, w końcu dziecko żyje, czuje i kontestuje.
A Ninulek wcale pod tym względem nie odbiega. I mimo wzmożonej ostatnimi czasy kontestacji, jest słodka i cudowna.
Jest!
Ostatnio ulubiona aktywność-przeglądanie grubaśnego katalogu Nexta i głośne oznajmianie, co widzi:
-Paa! ("pan"-czyli facet młody;)
-Lala! (młoda kobieta)
-Bo! ("boy"-chłopiec; używamy "boya" w zastępstwie "chłopca", bo łatwiejszy:)
-Dzjeda! (dzidzia-male dziecko)
-Baba! (starsza pani)
-Dede! ("dziadek"-starszy pan)
-Pupi! ("buty")
-Tjaki! ("kwiaty")
Ostatnio też nauczyła się wymawiać swoje imię-Ina!Ina!-koniecznie podwójnie.
No i jak tu nie wielbić...??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz