Miny stroi przednie!
Kolejną umiłowaną czynnością jest remanent w szufladach w kuchni, namiętnie przeprowadzany przy każdej sposobności (to jest, kiedy mama jest w kuchni w jakimkolwiek celu!). Najwyraźniej aranżacja wnętrza szuflad fascynuje ją bez reszty-wczoraj na przykład swoje miejsce znalazł tam mój but przywleczony z korytarza. Wiadomo, że buty najlepiej czują się wśród przypraw!
A poza tym byliśmy wczoraj całą trójką na Hammersmith, rozejrzeć się trochę po sklepach, no i celem zjedzenia w chińskiej restauracji ("restauracja" to trochę słowo na wyrost, ale niech mają;). Na rybie naszej chiński bufet specjalnego wrażenia nie zrobił, ale trochę makaronu kung-fu pochłonęła:)
Pogoda zaś robi się z dnia na dzień coraz podlejsza, chyba czas zacząć tęskne odliczanie do wiosny...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz