ale nie nasza, tylko ogólnonarodowa.
"Remember remember, the fifth of November"...przypomniałam sobie, że to dziś ogniskowo-fajerwerkowe święto tubylcze, gdy wzmiankowana kakofonia wybuchających sztucznych ogni zaczęła mi zagłuszać myśli.Czyli jakieś dwie godziny temu.
Koszmar-a już miałam nadzieję, ze w naszym zacisznym prawie-zadupiu będzie jednak spokój.
Dziwię się, ze Nina śpi i nic sobie z tego nie robi-oby odziedziczyła obojętność na hałas po swoim ojcu!
Matka zdecydowanie przykładem nie jest, skoro jej nawet koty tupią w nocy;/
A to dopiero początek fajerwerkowego sezonu-dziś Bonfire Night, za parę dni hinduskie Divali trwające kilka dni; a jeszcze przecież przed nami muzułmański Ramadan (tez sobie lubią postrzelać) no i nasz stary dobry Nowy Rok.
Ech, życie w wielokulturowym społeczeństwie nie zawsze usiane jest różami...a z pewnością nie pod koniec roku!
Jakoś trzeba będzie zdzierżyć.
Ku pokrzepieniu ducha złota myśl łacińska z mojej magicznej książeczki, wybrana drogą losowania jak zwykle:
"Sustine et Abstine!"-Cierp i panuj nad sobą! by Aulus Gellius. Najwyraźniej dewiza stoików. No jak w pysk strzelił pasuje:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz