niedziela, 3 października 2010

Zyj kolorowo...

Wczoraj wreszcie udało mi się sfinalizować farbowanie chusty-pozazdrościłam chuściarom gradacji i postanowiłam sama sobie zrobić, mając w zanadrzu didymosową bladą Chiarę oraz barwniki Procion.
Po dwóch wieczorach spływania potem w ciasnej, pozbawionej okna łazience, z oparów malinowego różu i czekoladowego brązu narodził się smakowity Mus Czekoladowy, Z Malinami oczywiście:





Wygląda pięknie, choć, zmuszona dosłownie WYMYŚLIĆ instrukcję farbowania metodą gradacji (w internecie nie znalazłam, choć szukałam wieki całe), popełniłam kilka błędów w trakcie farbowania czekoladowej połowy; teraz już jednak wiem, czego NIE robić następnym razem. A następny raz się odbędzie, bo farbowanie wciąga!
Jest to, jak by nie patrzeć, coś twórczego...

Tymczasem Nina wczoraj zakomunikowała mi swoja potrzebę łącząc dwa znaki migowe-mianowicie chęć na mleko. Pokazała rączkami (obiema!) symbol mleka, po czym wskazała na siebie paluszkiem. I tak kilka razy: "mleko" + "ja" (w domyśle: "chcę"). Muszę przyznać, że byłam potężnie zaskoczona-to prawie jak wypowiedzenie się całym zdaniem!:)
Jeszcze na koniec zdjęcie z wczoraj-jakoś tak różowo nam ostatnio (a ja tak nie znoszę różu!Wot, zagwozdka...)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz