niedziela, 17 października 2010

Katar-zis trwa

A tak, Nina nadal zasmarkana, choć jakby mniej nieco. Słońce nawet dziś zaświeciło, więc wyszła z tatą rano na zakupy (tak tak, sam z siebie zaproponował, że ją zabierze!), ja w tym czasie asystowałam landlordowi w zaklejaniu dziur w panelach w łazience-tzn. ja zajmowałam się swoimi sprawami na dole, on balansował na wannie w łazience.
Istnieje w związku z tym szansa, że sufit w salonie na dole nam się nie zwali na głowy od nadmiaru cieknącej podczas prysznicowania wody.
Pozostaję niemniej w nieustannym zadziwieniu nad ulotnością angielskiego budownictwa...

Po południu wyszłam i ja z Niną na chwilę, głownie po to, by w słonecznym blasku sfotografować Azura Izy-Tsumiko, który u nas gości. Zdjęcia popełnił Paweł, więc są, jakie są...;)






A tu azurek cyknięty przeze mnie wczoraj-toż to prawdziwy worek na ziemniory!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz