Istnieje w związku z tym szansa, że sufit w salonie na dole nam się nie zwali na głowy od nadmiaru cieknącej podczas prysznicowania wody.
Pozostaję niemniej w nieustannym zadziwieniu nad ulotnością angielskiego budownictwa...
Po południu wyszłam i ja z Niną na chwilę, głownie po to, by w słonecznym blasku sfotografować Azura Izy-Tsumiko, który u nas gości. Zdjęcia popełnił Paweł, więc są, jakie są...;)
A tu azurek cyknięty przeze mnie wczoraj-toż to prawdziwy worek na ziemniory!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz