niedziela, 22 maja 2011

Systematyczności, wróć...

Ech, nawet sama siebie nie będę komentować...;/
A tymczasem nastało, powiedzmy, lato; byliśmy w Polsce na Wielkanoc, i chwilę po także.
Nina zakochała się w babciowo-dziadkowej piaskownicy, i nie bacząc na akt własności (Ada i Nawojka), próbowała ją zaanektować każdego dnia. W związku z tym codziennie odbywały się bitwy piaskowe miedzy trzema uzurpatorkami. Piasek znosił boje dzielnie, zaś makuchowe kończyny i głowy nieco mniej już. Ogólnie dość śmiesznie było obserwować trzy małe stworki walczące z uporem maniaka o byle co, mimo ze tuz obok miały dostępne dokładnie takie same przedmioty-w wannie, przy stole, w koszu z zabawkami, w piaskownicy rzeczonej...to jest, śmieszne to bywało, bo po chwili repetetywnosc akcji stawała się nużąca (czy istnieje takie słowo w ogóle?).
W każdym bądź razie, minęły dwa tygodnie od powrotu, a Nina nie zapomniała, i niemal codziennie zapytuje: "-A gdzie Ada, Nioka, baba, ciocia, wujek?"
Zal mi, ze nie ma z nami Ady, Niokii, baby i całej reszty...





a Aduni się nie udało na samodzielnym portrecie uchwycić, ta dziewczyna to struś pędziwiatr!
ech. będzie więcej zdjęć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz