No więc, jest już prawie północ, zmęczona jestem niczym stary wyliniały pies,ale chce jeszcze ku pamięci zakronikować kilka ostatnich Ninulowych akcji werbalnych.
Dziś przy wieszaniu prania (Nina podaje mi z koszyka wszystko oczywiście, a jakże, z nieodmiennym: "pofę, tuję" (co oznacza: proszę, dziękuje), określając przy okazji co to za sztuka i do kogo należy, jak: "pomie, taty" (rzeczywiście, spodnie taty:) czy "buka Niny" (faktycznie bluzka Niny). I tak dalej.
Do prania trafiła także bluza szara taty, ale mojego, który wizytował nas podczas weekendu. Zostawił bluzę, gdyż uświnił ją sobie był, mówiąc kolokwialnie.
Wiec wyprałam. A Nina co na to, przy prania wieszaniu? Otóż ni mniej ni więcej:
-"Buka, dziadeka", rzeczowo określiła, podając mi faktycznie "bluzkę dziadEka":))
Czy ona ma pamięć fotograficzną? Wobec tego, jak jej trochę podkraść tej pamięci?
Później, u mnie na rekach, obserwowała pilnie przelatujące londyńskim niebem samoloty ("homoty"). Pytam ją więc: -Nina, kochasz mamę? Na co ona, nie odrywajac wzroku od nieba: -"mama jeśt okej, okej"
I jak tu nie kochać szalenie?
A poza tym dziś
a) wróciła pogoda i znów mamy lato;
b)w Polityce ukazał się artykuł pewnej znajomej mojej forumowej nt chustoszalenstwa, gdzie jam wymieniona z nazwiska została, jako pionierka w pewnej technice upiększania (czy tez profanacji:) pewnego rodzaju chusty. Lekki, zabawny, z przymrużeniem oka, w sam raz na początek lata. Wędruje do szuflady-archiwum oczywiście, na wieczna rzeczy pamiątkę:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz